był przepiękny niedzielny poranek: słonko ładnie świeciło, chmurki leniwie sunęły po niebie. Większość mieszkańców mojej wioski jeszcze smacznie spała kiedy ja ostro popędzałem rowerkiem na dworzec w Katosach :) wyjechałem wcześniej niż zaplanowałem - jak się później okazało dobrze zrobiłem. Przez całą drogę coś chrobotało w łańcuchu, koło AE trach! i skończył mi się łańcuch :/ za kilkanaście minut odjeżdża cug, a ja mam to zreperować - uporałem się w niecałe 10 min przy okazji skracając łańcuch i migiem na dworzec. pomijając kwestię kupna biletu, szaleńczego poszukiwania właściwego peronu w końcu odnalazłem kumpli i dalej wbijać się do przedziału.
Na miejscu(czyt. w Wiśle) czekało na nas dwóch takich co dojeżdżali autem i nasz przewodnik - respekt dla niego (dzień wcześniej miał bliskie spotkanie z ciężarówką mimo to przyjechał!).
Nie czekając na na nic pokręciliśmy w stronę Stożka. Potem wzdłuż granicy PL - CZ przez Kiczory w stronę Istebnej, dalej przez zieloną granicę i kilkanaście km po stronie czeskiej. na stronę polską wjechaliśmy na wysokości Jaworzynki. koniec górskiej wycieczki znajdował się w Soli - ale żadnej solniczki po drodze nie widziałem :P
trasa: Mysłowice - Katowice dworzec PKP - <teleportacja cugiem> - Wisła Dziechcinka - Stożek - Kiczory - przejście graniczne Bukoviec|Jasnowice - <gdzieś w Czechach> - Jaworzynka - Laliki - Sól dworzec - <cugiem...> - Katowice Piotrowice - Murcki - Mysłowice
zdjęć jest masa ale wkleję tylko niektóre
pełni energii i entuzjazmu w pociągu

sprzęt gotowy do akcji

no i rzecz najważniejsza

przed schroniskiem na Stożku

przepiękne widoki




fota z plastikową milką :D


sesja na kamieniu


dobrze, że Ewa zabrała kask

przydał się jej, np. we wspinaczce :D

Kiczory

- tutaj rozstajemy się z "tymi dwoma"

każdy został dokładnie obfotografowany ;]









krótki odpoczynek

i jedziemy dalej
za granicą


-przygraniczne zakupy ;)
dowodzik poproszę :))

gdzieś w Czechach...

pomimo rzucanych kłód pod koła

dziewczyny (nie)były zmęczone

tylko tyci-tyci
self-timer w akcji..

JEEEEE!!!!!

poSOLony dworzec

full miejsca na rowerki, a my nie musimy się gnieść razem z nimi

i bardzo miła obsługa z czekoladkami :)))

chmury jak góry - na żywo wyglądało efektowniej




jak donoszą nieoficjalne źródła Rafał i Łukasz w drodze powrotnej wpakowali się w niezłe bagno hehe :D:D


krótko:
BYŁO SUUUPERpozd
rower dla wszystkich, którzy jechali ^^