myślenie zaporowe

Niedziela, 4 kwietnia 2010 · Komentarze(8)
Jestem na siebie zły, że jestem tak głupi, iż pomimo wielu potknięć często popełniam te same błędy. Najgorsze jest to, że pcham się w jakieś bagno wiedząc o jego konsekwencjach i jakaś dziwna nie-moc nie pozwala mi przeciwdziałać takiemu postępowaniu.
Teraz wyjaśnienie tego pokręconego wstępu. Urodził się dzisiaj w moim chorym móżdżku pomysł na dalszy wypad. Pogoda ładna, choć mogłoby być cieplej. Oczywiście moim - głupim - zwyczajem zwlekałem ze startem do godzin popołudniowych. Zanim cokolwiek ruszyło studiowałem mapę w poszukiwaniu ciekawych miejsc - bez efektu.
Wyjeżdżam po 14-tej i kieruję się na południe - hehehe :) - jechałoby się lepiej gdyby wmordewind zrobił sobie święto. No cóż, nie mam wpływu ma przemieszczające się masy powietrza.
AAA i tu wcisnę notkę, że poza fonem, osobistą orkiestrą przenośną i łatkami zabrałem bidon wody. żarła nic.

Popędzam więc świetną ścieżką rowerową w Bieruniu, której mogłoby pozazdrościć niejedno miasto - szkoda, że tak krótką.

ścieżka rowerowa w Bieruniu © hose


zad © hose


Dalej kieruję się do Bojszów, skąd niedaleko do Jankowic i Pszczyny.
Woda skończyła się przed Bojszowami, orkiestra zamilkła jakiś czas później. W Pszczynie, jak w Pszczynie: dużo ludu, które wyległo po wielkim świątecznym popasie. Jakiś neuron zaspał i zamiast przekazał informacji o szybkim uzupełnieniu płynów, inny wykorzystał chwilę i kazał pedałować w kierunku zbiornika goczałkowickiego

zbiornik goczałkowicki © hose


chociaż wody pitnej tu pod dostatkiem to wracam na pustym baku. Szczyt głupoty bierze nad rozsądkiem i każe wracać do domu o suchym pysku w nadziei, że znajdzie się coś po drodze.

O ile teraz jechało się łatwiej - wiater w plecy - to coraz częściej zaspany neuron dawał znać o braku wachy
W Bojszowach kryzys jakiego nie pamiętałem. Pulsometr wskazywał tętno 136 natomiast ja czułem się jakbym cisł na maratonie ostatkami sił. Chwila odpoczynku na przystanku i gramolę się dalej.
W Bieruniu wybawienie dla mojego durnego mózgu - tanksztela. sznikers i woda energetyczna stawiają mnie na nogi.
No jakoś dotaszczyłem do domu te przeszczepy.
masakra.



trasa: Mysłowice - Lędziny - Bieruń Stary - Bojszowy - Międzyrzecze - Jankowice - Pszczyna - <zbiornik goczałkowicki> - Pszczyna - Jankowice - Międzyrzecze - Bojszowy - Bieruń Stary - Lędziny - Mysłowice



pozdrower dla mądrych ludków

Komentarze (8)

@olo81 super to się pędzi po koronie zapory :D

hose 12:15 wtorek, 20 kwietnia 2010

Na zaporze jest przednio, super miejsce.

olo81 05:46 wtorek, 20 kwietnia 2010

Zmieniaj gumy ;) zapraszam w niedzielę na małe pobrudzenie bika...zbiórka o 10:00 na parkingu pod Szyndzielnią.

AdAmUsO 21:18 piątek, 16 kwietnia 2010

@dariusz79 obym teraz był mądrzejszy ;)
@luckymtb trza było krzyczeć!!! :D
@ficus coś cicho siedzisz
@kundello21 ha, no tym nie pomyślałem (masz u mnie browarka za to) ale z drugiej strony kto wie jaka woda tam jest :/


pozdrower

hose 15:10 poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Wodę można nalać czasami na cmentarzach:D tam sa krany, bo lepsza kranówa niż jej brak.

kundello21 18:03 środa, 7 kwietnia 2010

Ja wiem, że Lasy Murckowskie to cudo, ale zdjęcie zostało zrobione podczas leżenia na liściach i zdychania z powodu braku wody i jakiegokolwiek jedzenia, więc ot tak zrobiłem, żeby tak pusto przy wpisie z pierwszą setką nie było. ;)

Jutro się szkółka zaczyna, w piątek mam w planach masę w Gliwicach (dojazd do Gliwic bike'iem i powrót chyba pociągiem), a weekend raczej wolny, więc w razie czego dam znać. :)

ficus 13:59 wtorek, 6 kwietnia 2010

Właśnie mi sie wydawalo ze Cie widzialem na Pszczynskim rynku w niedziele :) No pewnie. poczta: lucky0007@poczta.onet.pl Napisz jezeli chcesz jakies inne kontakty ;)

luckymtb 07:36 wtorek, 6 kwietnia 2010

Ale za to miło spędziłeś czas. Ja teraz bez batona i picia ani rusz organizm mi się buntuje:) Pozdr

DARIUSZ79 05:32 wtorek, 6 kwietnia 2010
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa dzaja

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]